Express-Miejski.pl

Niemoc Piasta, przełamanie Iskry, udana gonitwa beniaminka

Iskra pokonała Polonię. Wynik meczu otworzył Dariusz Bugajski (na zdjęciu) fot.: Dawid Broniszewski/nysa.klodzko.pl

Bez szans w starciu z Orłem Ząbkowice Śląskie był Piast Nowa Ruda. Czwarty raz w tym sezonie przegrała Nysa Kłodzko, a w końcu przełamała się Iskra.

Kuska + Kuriata = punktów utrata
Zgodnie z zapowiedziami szansę gry otrzymał Dominik Stasiński, a także Krzysztof Mika, który wrócił do Piasta po rocznym pobycie w Bielawiance Bielawa. Od pierwszej minuty wystąpili również Rafał Lis i Michał Wojtal. W odwodzie natomiast pozostał Kamil Kowalski. - Na własną prośbę zagrali Lis i Wojtal. Rafał wystąpił z wysoką gorączką, natomiast Michał był przez cały tydzień chory - mówi trener Piasta Karol Ulatowski. I to było nad wyraz widoczne, bo Orzeł za sprawą Kamila Kuski objął prowadzenie już w 3. minucie. - W tym momencie nasze założenia wzięły w łeb i później było nam już trudno cokolwiek zrobić, zwłaszcza że Orzeł to doświadczony zespół - wyjaśnia Ulatowski. Przed przerwą rezultat podwyższył Dawid Kuriata, a chwilę po rozpoczęciu drugiej połowy ponownie Kuska. Piast zajmuje dwunaste miejsce z dorobkiem siedmiu punktów. Orzeł z kolei zaliczył trzecie zwycięstwo z rzędu i z dorobkiem czternastu punktów zajmuje wysokie, czwarte miejsce w tabeli.

Orzeł Ząbkowice Śląskie - Piast Nowa Ruda 3:0
GKS Kobierzyce - Chrobry II Głogów 5:2
Polonia Trzebnica - Lotnik Jeżów Sudecki 3:0
Bielawianka Bielawa - BKS Bobrzanie Bolesławiec 4:1
Olimpia Kowary - Orkan Szczedrzykowice 0:0
Włókniarz Mirsk - Granica Bogatynia 0:2
Zjednoczeni Żarów - Pogoń Oleśnica 1:3
AKS Strzegów - Sokół Wielka Lipa 0:2

Mylna Nysa, Polonia zabita
- Zagraliśmy słabe spotkanie. Przeciwnik wykorzystał nasze proste błędy, których nie powinnyśmy popełnić - powiedział po porażce 1:2 z Karoliną Jaworzyna Śląska trener Nysy Kamil Krzywda. Wszystkie bramki padły w odstępie ośmiu minut. Tuż po przerwie bramkę dla Karoliny zdobył Mróz, chwilę potem wyrównał Ciupider, a w 54. minucie rzut karny sprokurował Syper, który na bramkę zamienił Mróz. W dodatku Nysa otrzymała aż sześć żółtych kartek, z czego trzy sędzia Dorocki pokazał już w doliczonym czasie gry. Nysa w tabeli jest dziesiąta z dorobkiem sześciu punktów. Karolina ma pięć oczek więcej i jest szósta.

Chaos, ogromna niedokładność, często brak pomysłu, nierzadko nieporadność, również prowadzącego zawody sędziego Rurańskiego. Tak najtrafniej można spuentować pojedynek Iskry z Polonią. Iskra wyszła na prowadzenie w 30. minucie, gdy w zamieszaniu w polu karnym najprzytomniej zachował się Dariusz Bugajski. Wcześniej o mały włos bramki jako pierwsza nie zdobyła Polonia. Bić się w piersi może Daniel Pasternak, którzy przegrał pojedynek z bramkarzem gospodarzy. Po przerwie dał o sobie znać sędzia Rurański, któremu sytuacja ewidentnie wymknęła się spod kontroli i nijak nie mógł zapanować nad gorącymi głowami zawodników. Rozjemca zawodów co rusz szastał kartkami, czego efektem były dwie czerwone kartki dla gości. W 58. minucie po dwóch napomnieniach boisko musiał opuścić Daniel Potrząsaj, a jedenaście minut później czerwony kartonik otrzymał bramkarz Hubert Świszcz, który interweniował ręką przed polem karnym. Przewaga dwóch zawodników znacznie ułatwiła zadanie Iskrze. W 84. minucie Mariusz Lasota odebrał piłkę Zaleskiemu, pomknął na bramkę i pokonał Sołodowczuka. Tuż przed końcowym gwizdkiem wynik ustalił Uroda. - Wygraliśmy niezmiernie ważny mecz, co więcej po raz pierwszy zagraliśmy na zero z tyłu. Teraz czeka nas trudny wyjazd do Świdnicy - mówi trener Iskry Paweł Adamczyk, którego drużyna wygrała pierwszy raz w tym sezonie i ma obecnie pięć punktów. - Niestety pociąg nam odjeżdża, straty punktowe są coraz większe. Ta porażka to dla nas ogromny cios, tym bardziej że straciłem jedynego bramkarza - martwi się opiekun Polonii Wiesław Zalewski. Jego zespół pozostaje na ostatnim miejscu w tabeli z zaledwie jednym oczkiem na swoim koncie. 

Unia bez Victorii, Zamek na piątkę
Unia Bardo znalazła pogromcę. Sposób na zespół Tomasza Zielińskiego znalazła Victoria Świebodzice, a decydującą bramkę zdobył w 85. minucie Kacper Niemczyk. - Z przebiegu gry mecz układał się na remis. Choć mieliśmy optyczną przewagę, to rywale byli świetnie zorganizowani w obronie. Widać było, że nastawili się na niestracenie bramki, a co za tym idzie wywiezienie remisu - ocenia trener Victorii Maciej Jaworski. Odmiennego zdania był Tomasz Zieliński. - Nie ukrywam, że zagraliśmy słabo, bo gdybyśmy się zaprezentowali tak, jak w poprzednich meczach, to byśmy spokojnie wygrali. Niemniej jest mi wstyd, że przegraliśmy z tak słabym zespołem, szczególnie że oddał on zaledwie dwa celne strzały na bramkę. Aspiracje sięgające awansu nie poszły w parze z grą, a także zachowaniem. Totalna wioska. Postępowanie gospodarzy było chamskie i prostackie. Ciągłe utyskiwanie zawodników i trenerów, bezustanne wywieranie presji na arbitrze. Arbitrze (red. Bartłomiej Nerlo), który spisywał się bardzo słabo. Bramka padła po ewidentnym spalonym, a w pierwszej połowie, gdy mój zawodnik wyszedł sam na sam, odgwizdał wątpliwy ofsajd - pieklił się grający szkoleniowiec bardzian. Wobec porażki Unia straciła przodownictwo w tabeli, a dodatkowo wyprzedziła ją Victoria, która dzięki wygranej zgromadziła piętnaście punktów.

Gruszek w popiele nie zasypiali gracze Zamka Kamieniec Ząbkowicki, którzy przyćmili Skalnika Czarny Bór. - Dyktowaliśmy warunki, stworzyliśmy wiele sytuacji strzeleckich. Przede wszystkim cieszy zwycięstwo, ale także fakt, że obyło się bez kartek i kontuzji - komentuje trener Zamka Waldemar Tomaszewicz. Warto zaznaczyć, że swoją szóstą bramkę zdobył już Brazylijczyk Alex Silva. - Zabrakło z różnych przyczyn Kudaja, Pyrdoła, Skoczenia, Dusia, Poręby, Pietrzaka, Lipińskiego i Maliszewskiego. Wszyscy ci zawodnicy są graczami podstawowymi, więc już na początku meczu trudno było oczekiwać, że przywieziemy z dalekiego wyjazdu jakąkolwiek zdobycz punktową - tłumaczył prezes Skalnika, Paweł Wyszowski.

Grom Witków - Unia Złoty Stok 0:3
Victoria Świebodzice - Unia Bardo 1:0
Zamek Kamieniec Ząbkowcki - Skalnik Czarny Bór 5:0
Zdrój Jedlina-Zdrój - Polonia-Stal II Świdnica 2:2
Iskra Jaszkowa Dolna - Polonia Bystrzyca Kłodzka 3:0
Karolina Jaworzyna Śląska - Nysa Kłodzko 2:1
Victoria Tuszyn - Sudety Dziećmorowice 3:1
LKS Bystrzyca Górna - LKS Gola Świdnicka 3:3

Nieoczekiwany zwrot akcji, zwycięski Zamek
Do 62. minuty Hutnik Szczytna prowadził w Bierkowicach 3:0 i nic nie wskazywało na to, by mógł stracić tam punkty. Wówczas LKS rozpoczął pogoń za wynikiem. Pogoń, jak się okazało skuteczną, bo w ponad dwadzieścia minut odrobili straty. Nie przeszkodziła w tym także czerwona kartka dla Kamila Jamroza. - Ten remis jest dla nas jak porażka. Mieliśmy tak dużo sytuacji, że dużo wcześniej powinniśmy rozstrzygnąć mecz na swoją korzyść - podsumował grający trener Hutnika Paweł Matecki. Uradowany był natomiast trener LKS-u Piotr Hirchill. - Nie ulega wątpliwości, że ten punkt nas bardzo cieszy, tym bardziej że zdobyliśmy go, grając już w dziesiątkę. Pokazaliśmy ogromne zaangażowanie i determinację - powiedział.

Premierowe zwycięstwo odniósł Włókniarz Kudowa-Zdrój, który rozbił 7:2 Odrodzenie Szalejów Dolny. - Gramy tak, jak przeciwnik pozwala, a Odrodzenie pozwoliła nam na bardzo wiele - skwitował trener kudowian Arkadiusz Rychlewski. Po raz pierwszy wygrał również Zamek Gorzanów. Podopieczni Andrzeja Matusika zakasowali MLKS Radków, a istotnie do zwycięstwa przyczynili się Marcin Gorczyca i Dominik Matusik. Gorczyca strzelił cztery gole, a Matusik dwa.

Zamek Gorzanów - MLKS Radków 6:1
Śnieżnik Domaszków - KS Polanica-Zdrój 2:1
Tęcza Ścinawka Dolna - Pogoń Duszniki-Zdrój 1:2
Włókniarz Kudowa-Zdrój - Odrodzenie Szalejów Dolny 7:2
LKS Bierkowice - Hutnik Szczytna 3:3
Cis Brzeźnica - Łomniczanka Stara Łomnica 2:1
Inter Ożary - Kryształ Stronie Śląskie 2:3
Orlęta Krosnowice - pauza

Maciej Pawłowski

0

Dodaj komentarz

Dodając komentarz akceptujesz regulamin forum

KOMENTARZE powiadamiaj mnie o nowych komentarzach

REKLAMA


REKLAMA