Express-Miejski.pl

Sytuacja na rzekach unormowana, w Nowej Rudzie sprzątają

Nowa Ruda - Słupiec fot.: Paweł Kołuniak

Zobacz wszystkie zdjęcia w galerii

Kilkanaście godzin obfitych opadów deszczu, wezbrały rzeki i potoki, a mieszkańcy budynków położonych nieopodal rzek znów musieli obawiać się o swój dobytek. Najgorzej było w Nowej Rudzie (dzielnica Słupiec), gdzie miejscowy strumyk Dzik wyrządził ogromne szkody (filmik poniżej). Stany alarmowe zanotowano w Krosnowicach, Żelaźnie oraz Stroniu, a o sporym mogą mówić także mieszkańcy Kłodzka czy Barda, gdyż gwałtowny wzrost wody został zahamowany, sytuacja unormowała się, a woda powoli zaczyna opadać…

Naszą relację zacznijmy od Nowej Rudy-Słupiec, gdzie woda wyrządziła na naszym terenie największe zniszczenia. Sklepy znajdujące się nieopodal strumyka Dzik zostały zalane, na ulicach znalazło się kilkadziesiąt centymetrów wody, a woda zabierała wszystko, co napotkała na swojej drodze. Kilkadziesiąt rodzin zostało pozbawionych prądu, a Ochotnicze Straże Pożarne w powiecie kłodzkim miały dzisiaj naprawdę sporo roboty. Oprócz pomocy poszkodowanym mieszkańcom, jednostki usuwały także drzewa powalone na jezdnię.

W tej chwili sytuacja w Nowej Rudzie, a konkretniej w dzielnicy Słupiec ustabilizowała się, mieszkańcy powoli sprzątają i szacują straty. Jak mówią, „w 1997 roku nie było tak strasznie jak teraz, to przyszło tak niespodziewanie…”

W Krosnowicach, miejscowości położonej nieopodal Kłodzka, sytuacja wyglądała przez moment bardzo nieciekawie – na tamtejszej rzecze stan alarmowy został przekroczony o 20 cm! Woda jednak nie wystąpiła z koryt, a mieszkańcy ze spokojem spoglądali na wezbraną rzekę, gdyż po opadach deszczu w tamtejszej miejscowości bardzo często występuje wzrost poziomu wody. „Każdy z nas obawia się koszmaru z przed trzynastu lat, ale dzisiaj sytuacja była jeszcze całkiem dobra, a teraz woda zaczyna opadać” – mówi mieszkaniec Krosnowic.

Ogromne opady deszczu wystąpiły w dniu dzisiejszym w Stroniu Śląskim, a rzeka przepływająca przez tamtejszą miejscowość oraz Żelazno także minimalnie przekroczyła stan alarmowy. Sytuacja szybko jednak się unormowała, a woda w niedużym czasie opadła o kilkanaście centymetrów, a mieszkańcy obu miejscowości mogą spać spokojnie, chociaż na obu rzekach w dalszym ciągu jest stan ostrzegawczy.

Po obfitych opadach szaleć zaczęła kłodzka Nysa, która w kluczowym momencie osiągnęła prawie dwa metry. Kłodzczanie oraz Bardzianie nie mieli się jednak czego obawiać, chociaż nauczeni doświadczeniem z powodzi stulecia w 1997 roku mówili, że „po tej rzece niewiadomo czego można się spodziewać…” W obecnej chwili w obu miejscowościach poziom wody spada i tendencja jest spadkowa, co cieszy mieszkańców budynków znajdujących się nieopodal rzeki.

W południe nieciekawa sytuacja była w Lądku Zdroju, ale tam woda opadła bardzo szybko i teraz sytuacja jest stabilna, a woda nie przekracza nawet stanu ostrzegawczego. Na chwilę obecną na pozostałych rzekach jest bardzo spokojnie, a minimalny wzrost nie martwi nikogo. Wydaje się, że po chwilach grozy przyszedł czas na odpoczynek, gdyż na dzień jutrzejszy zapowiadana jest lepsza pogoda, a opady deszczu w Kotlinie Kłodzkiej jeżeli występują to w nielicznych miejscowościach i są minimalne.

 

Herdek

0

Dodaj komentarz

Dodając komentarz akceptujesz regulamin forum

KOMENTARZE powiadamiaj mnie o nowych komentarzach

REKLAMA


REKLAMA